niedziela, 31 października 2021

Jesienna słodycz

 


Lubię czarną kawę. Czysty smak kawy z lekką goryczką bez żadnych dodatków. Raz na jakiś czas, mam jednak ochotę, jakby to powiedział Greg - główny bohater,  na napój kawowy. Musi być słodki, bardzo słodki. Tak samo podchodzę do książek, rzadko kiedy sięgam po stricte literaturę obyczajową, ale gdy już się zdecyduje, musi być uroczo i przewidywalnie.

Greg pracuje w sieciowej kawiarni Seaside Cafe, jednak jego marzeniem jest założenie i prowadzenie własnej kawiarni. Stałą bywalczynią kawiarni jest Paula, marząca o awanie pracownica korporacji. Niespodziewanie  dziewczyna dostaje misję specjalną - organizację jesiennej imprezy. Stawką jest jej awans.

Ta książka jest dokładnie taka jak idealna  pumpkin latte. Początkowo słodka niczym muśnięcie bitej śmietany obsypanej okruszkami ciasteczek, z lekką ostrą nutą przypraw korzennych - pojawiających się tajemnic i dramatów z przeszłości i niespodziewanych przeszkód rzucanych przez los, a to wszystko w towarzystwie dyniowego musu - oddanych przyjaciół głównych bohaterów i dobrego smaku porządnych kawowych ziaren.  Całość ma przewidywalny, ale zarazem przepyszny finisz.

Oczywiście po lekturze, musiałam się wybrać na pumpkin latte!



"Zaproś mnie na pumpkin latte"
Anna Chaber
Wydawnictwo Czwarta Strona

sobota, 30 października 2021

Fałszywe marzenia

 


Z pozoru szczęśliwe, wręcz przykładowe ucieleśnienie marzeń amerykańskiej kobiety z lat pięćdziesiątych. Z drugiej strony walka o własną godność i pieniądze na edukacje czarnoskórej kobiety. Zdajecie bowiem sobie sprawę (jak podkreśla autorka we wstępie, że nie zgadza się z przedstawionymi w książce poglądami, a opisuje ówczesną rzeczywistość, a ja się pod tym podpisuję), że pod określeniem "marzeń amerykańskiej kobiety z lat pięćdziesiątych" mam na myśli białą kobietę.

Wydaje się, że Joyce Haney przykładna gospodyni i matka ma wszystko. Życie w prestiżowej dzielnicy Sunnylakes, urocze córeczki i utrzymujący wszystko mąż. W przeciwieństwie do Ruby Wright - czarnoskórej dziewczyny, która przychodzi sprzątać, a każdego zarobionego dolara odkłada na szkołę. Któregoś dnia, gdy Ruby przychodzi do pracy zastaje samotne dzieci i wielką plamę krwi w kuchni. Joyce zniknęła.  Do wyjaśnienia sprawy zostaje przydzielony detektyw Mick Blanke. Doskonale zdaje sobie sprawę, że Ruby może być niezwykle pomocna w śledztwie, ale czy jego poglądy nie są zbyt śmiałe i postępowe?

Ta książka to nie tylko dość wartki i wciągający kryminał, ale przede wszystkim pochwała kobiecej siły i niezależności.  To także doskonale utrzymany ówczesny klimat Ameryki. Obraz idealnej gospodyni cierpliwie czekającej z obiadem na swojego męża i  powoli rodzącego się buntu kobiet, że błyszczący blat i wyrośnięty biszkopt mogą nie być pełnią szczęścia. Fałszywe uśmiechy, fałszywe marzenia i te całkowicie nierealne, jak równe traktowanie czarnoskórych kobiet.

Całość wypada bardzo ciekawie, a panująca lepka atmosfera jest niczym bardzo długie gorące popołudnie.



"Bardzo długie popołudnie"
Inga Vesper
Wydawnictwo Słowne


czwartek, 28 października 2021

Polityczni mistrzowie drugiego planu

 

szycgh 

Ta książka to zakulisowa historia Gwatemali w latach 50tych. Dużo tu polityki, rozgrywek z pozoru na niższych szczeblach, które mają ogromny wpływ na losy państwa.

Miałam z tą książką bardzo duży problem. Brak jakiejkolwiek wiedzy o historii Gwatemali, gdzie tak naprawdę cała akcja się na niej opiera, wyraźnie mnie frustrował. Nie byłam nawet w niewielkim stopniu ocenić, co jest literacką fikcją, a co prawdą. Dodatkowo żonglowanie przez autora epizodami z życia prezydentów, sprawiał że co chwilę  gubiłam się w całej historii.

Nie jestem jednak w stanie ocenić tej książki źle. Opisane życie osobiste głównych bohaterów, w szczególności Miss Gwatemali bardzo mnie zainteresowało i wciągnęło. Ciekawym zabiegiem było również przedstawienie historii, nie z perspektywy "ludzi na świeczniku", ale osób będących ich cieniami, współpracownikami, kochankami. Za wielkimi ludźmi polityki zawsze ktoś stoi, ktoś kto odwala za nich czarną robotę. No i oczywiście we wszystko wtrąca się Ameryka albo Rosja. To akurat uniwersalne przesłanie, które nie jest zależne od szerokości geograficznej. 



"Burzliwe czasy"
Mario Vargas Llosa
Wydawnictwo Znak

niedziela, 24 października 2021

Kryminał jednego pokoju

 


Są takie kryminały, które nazywam sobie "kryminałem jednego pokoju". Pewna grupa ludzi i "podejrzany jest wśród nas". "Znaleziona" to doskonały przykład takiej powieści.

Latem 1983 roku grupa nastolatków organizuje wypad pod namioty w lesie. Następnego dnia okazuje się, że jedna z  uczestniczek-  Aurora zaginęła bez śladu. Poszukiwania na szeroką skalę nie odniosły żadnego rezultatu. Po trzydziestu latach, jej szczątki znajduje mała dziewczynka. Przez ten cały czas ciało Aurory spoczywało w jamie tuż przy miejscu biwaku. Prowadzący sprawę detektyw Sheens nie ma wątpliwości, że Aurora została zabita przez jednego z nastolatków. Całe śledztwo jest o tyle nietypowe, że detektyw zna wszystkich podejrzanych i uczestniczył w poszukiwaniach Aurory.

Sześcioro przyjaciół i wśród nich zabójca. A może to nie jest sprawka tylko jednej osoby? Akcja książki prowadzona jest w dwóch ramach czasowych, z perspektywy Aurory i prowadzonego śledztwa. Odkrywanie prawdy tak naprawdę opiera się na rozmowach z podejrzanymi. Nie ma tu zbędnej akcji. 

Bardzo lubię tego typu kryminały i miałam wobec książki wielkie oczekiwania. Czyta się naprawdę szybko, wszystko układa się w spójną całość. Nie ma tu żadnych niepotrzebnych udziwnień, to taki klasyczny kryminał. Czegoś mi jednak zabrakło do zachwytu. To jest po prostu dobra książka, ale nic ponad to.  Całkiem zgrabny debiut i na pewno dam autorce jeszcze jedną szansę. 



"Znaleziona"
Gytha Lodge
Wydawnictwo W.A.B.

sobota, 23 października 2021

Dobry materiał na artykuł prasowy

 


Nie będę ukrywać, liczyłam na większą sensację. Po książkę sięgnęłam w oczekiwaniu na doskonały rys psychologiczny, przedstawienia siły manipulacji pod pretekstem zaangażowania w wiarę. Dostałam jednak materiał na dłuższy artykuł prasowy.

Bashobora to duchowny z Ugandy, który zapełnia stadiony. W 2013 roku na wspólną modlitwę z nim, na Stadion Narodowy, przyjechało 58 tysięcy ludzi. Nie bez znaczenia pozostaje to, że ksiądz ma największych fanów właśnie w Polsce. Zaczęło mnie intrygować, co takiego ma w sobie ten czarnoskóry kapłan, skoro w tak bardzo mało tolerancyjnym kraju, potrafi wzbudzić respekt i uwielbienie. Takie samo pytanie stawia również początkowo autor książki. W tym celu bierze nawet udział w rekolekcjach organizowanych przez księdza.

Duże wrażenie zrobił na mnie początek książki i styl pracy autora. Uczestnicząc w spotkaniach z innymi uczestnikami i przedstawieniu ich historii naprawdę stara się być  neutralny. Wysłuchuje historie ludzi, nie potępia, nie szydzi, po prostu słucha i zapisuje. 

Po początkowym zachwycie, wszystko się jednak rozmywa. Mam wrażenie, że ostatnie rozdziały były już pisane na siłę, byleby zapełnić strony. To byłby doskonały dłuższy reportaż do gazety, książka po jakimś czasie po prostu nuży.



"Bashobora. Człowiek, który wskrzesza zmarłych"
Marek Kęskrawiec
Wydawnictwo Znak

Zdecydowanie lepsza od "Nic o mnie nie wiesz"

 


Pierwsza książka autorów (gwoli przypomnienia E.G. Scott to pseudonim literacki dwójki zaprzyjaźnionych pisarzy) "Nic o mnie nie wiesz" nie zachwyciła mnie. Nie miałam więc zbyt dużych oczekiwań co do "Dlaczego właśnie ja".

Charlotte to była lekarka, która po odejściu z zawodu przez błąd popełniony w trakcie operacji, prowadzi wraz z przyjaciółką Rachel salon akupunktury i masażu. Któregoś dnia zostaje wezwana do kostnicy na identyfikację zwłok. Jest przerażona, podejrzewa bowiem że zginął jej chłopak Peter. To nietypowa relacja, bo na jego prośbę, ukrywa niemal przed wszystkim ten związek. Na miejscu okazuje się jednak, że to ciało kobiety. Sytuacja jest jednak na tyle dziwna, że Charlotte widzi ją pierwszy raz w życiu. Tylko dlaczego ta nieznana kobieta, podała jej dane do kontaktu na wypadek śmierci?

Podobnie jak w poprzedniej książce, akcja jest prowadzona z perspektywy wszystkich bohaterów. Tu jednak wszystko wypada dużo lepiej. Krótkie rozdziały, pojawiające się co chwile tajemnice, nie pozwalają się oderwać od książki. "Jeszcze tylko jeden rozdział", który staje się kilkoma.  Autorzy w niezwykle udany sposób bawią się czytelnikiem. Kiedy wszystko wydaje się już jasne, nagle pojawia się element, którzy burzy ustaloną teorię. Do końca nie przewidziałam, kto za tym wszystkim stoi.



"Dlaczego właśnie ja"
E.G. Scott
Wydawnictwo Muza S.A.

czwartek, 14 października 2021

Mieszane odczucia

  


Od początku lektury, miałam z tą książką pewien problem. Z jednej strony mnie wciągała, by za parę stron wynudzić. Miałam wrażenie, że moja ostateczna ocena będzie jednoznaczna. Albo ocenię ją bardzo wysoko albo jak czytelniczą porażkę. No cóż ostatecznie moja ocena jest pośrodku - czyli nijako.

Audra ucieka wraz ze swoimi dziećmi od znęcającego się nad nią męża. W jednej chwili pakuje wszystkie rzeczy do samochodu i odjeżdża. Po drodze zatrzymuje ją szeryf na z pozoru rutynową kontrolę. Niespodziewanie Audra zostaje aresztowana, a gdy pyta szeryfa o swoje dzieci, ten oświadcza, że nie było  przecież żadnych dzieci. Audra podróżowała samotnie...

Trzeba przyznać autorce, że doskonale wykreowała postać Audry - zrozpaczonej matki, która nie wie co się stało z jej dziećmi, kobiety zamkniętej w areszcie, mającej dosłownie związane ręce, gdy wszyscy naokoło już wydali wyrok (na pewno coś zrobiła swoim dzieciom). I to by było tyle dobrego. Niestety całość zamiast konsekwentnie "być" thrillerem psychologicznym, za bardzo rozmyło się w tanią sensację. 

Krótkie, spektakularnie kończące się rozdziały, bardziej pasowałaby pod scenariusz dobrego serialu. Niestety jako książka wypada przeciętnie.




"Horyzont zła"
Haylen Beck
Wydawnictwo Czarna Owca


sobota, 9 października 2021

Wakacyjny wspomnień czar

 


Kiedy w Polsce właśnie trwa złota jesień, z przyjemnością sięgam po pozycję, która mam nadzieję, pozwoli mi na jak najdłużej zachować wakacyjne wspomnienia. Choć pozycja ta, wbrew tytułowi, traktuje również o feriach zimowych.

Z samymi czasami PRL-u mam tyle wspólnego, że urodziłam się w samej jego końcówce. Swoją wiedzę o tym okresie czerpię głównie ze wspomnień rodzinnych. Pomimo ciężkich czasów, są to raczej rodzinne anegdoty. Potwierdza tą całą myśl, która towarzyszyła książce:  "trzeba sobie jakoś radzić, a humor jest dobry na wszystko". Ze smutkiem muszę przyznać, że chyba teraz nam tej postawy brakuje - takiej życiowej fantazji.  Piszę chyba, bo jak wiadomo o złych rzeczach nie warto pamiętać i pielęgnować tylko dobre wspomnienia.

Książka jest podzielona na rozdziały, które  odpowiadają regionom/ miastom Polski. To tak naprawdę zebrany i uporządkowany zbiór wspomnień śmietanki gwiazd tamtych czasów. Mnie najbardziej, z pewnością z racji miejsca zamieszkania, przypadły do gustu trójmiejskie wspomnienia. 

Całość czyta się całkiem przyjemnie, są jednak dwie duże rysy, które wpłynęły na całościową ocenę. Nie cierpię, gdy autorka traktuje mnie jak czytelniczego idiotę, a niestety tu odczuwałam to, na każdym kroku. Autorka na większości stron, traktuje młodego czytelnika, jak totalnego ignoranta. Skoro sięgnęłam po taką pozycję nie potrzebuję co chwilę czytać "młodzieży nie znają" ( a za taką młodzież , jako praktycznie nieżyjącą w tamtych czasach się uważam). Naprawdę nie trzeba mi tłumaczyć niemal moralizatorskim tonem, że nie było komórek, komputerów, samochód dobrem luksusowym, czy tego, że ubrań nie kupowało się w sieciówkach. Druga rzecz, to poczucie humoru. No cóż, chyba mamy z autorką zupełnie inne.



"Wakacje gwiazd w PRL. Cały ten szpan"
Krystyna Gucewicz
Wydawnictwo MUZA S.A.

sobota, 2 października 2021

Ogromny chaos

 


Cykl z Hubertem Meyrem to jedyna "czytalna" dla mnie seria autorki. Z ciekawością i jednocześnie obawą (biorąc pod uwagę kolejne bardzo nieudane spotkania z pozostałymi seriami) sięgnęłam więc po nowe losy Meyera. Czy było warto?

Meyer właśnie zaczyna swój urlop. To nie ma być nic ciekawego, odpoczynek w czterech ścianach ze schłodzoną towarzyszką tequilą. Jak to jednak zwykle bywa, niepodziewanie w drzwiach staje prokurator Ruda w towarzystwie dawnych kumpli Huberta z policji. Jeden z nich zamordował groźnego przestępcę Japę. Meyer ma sporządzić ekspertyzę, która oddali podejrzenia, że ktoś z policji maczał w tym palce. Potrzebna jest jednak sprawa "zastępcza", nad którą będą oficjalnie pracować. Morderstwo w pobliżu zamku w Mosznej wydaje się idealne.

Chaos, chaos, chaos. Miliony przeplatających się wątków, w których totalnie się pogubiłam i w sumie już nie wiedziałam, o czym czytam. Zamiast się skupić nad rozwiązaniem zagadek kryminalnych, przez niemal całą książkę, zastanawiałam się kto jest kim i co tu właściwie robi. Odebrało to całą przyjemność z lektury. 

Zupełnie nie rozumiem fenomenu autorki, bo z jednej strony czuć, że praca nad książką, dokładny research zajmuje jej mnóstwo czasu i jest dopracowany, a z drugiej strony nie potrafi wypośrodkować zebranej wiedzy, żeby treść książki uczynić interesującą i wciągającą. To typowy przykład kujona, który wyuczy się wszystkiego na pamięć, dostaje najwyższe oceny, a gdy ma wykorzystać zdobytą wiedzę w praktyce...tonie.

Na półce czeka na mnie jeszcze "Klatka dla niewinnych" i to będzie ostateczny test dla autorki.



"Nikt nie musi wiedzieć"
Katarzyna Bonda
Wydawnictwo MUZA S.A.