niedziela, 21 czerwca 2020

To był kosmos


Kiedy już na pierwszych stronach książki przeczytałam, że autor porównuje Układ Słoneczny do powieści kryminalnych, których akcja dzieje się na angielskiej wsi, wiedziałam, że to z pewnością nie będzie nudna lektura.

Na kartach książki poznajemy losy planet ich satelitów i księżyców. Nie jest to jednak  sztampowy podręcznik, ale fascynująca przygoda. Autor oprócz ogromnej naukowej wiedzy, posiada niezwykły gawędziarski talent. Losy obiektów na niebie czyta się niczym powieść. Pomimo nawarstwienia dużej ilości wiedzy, wszystko czyta się szybko i z ciekawością. 

Ta pozycja to kompendium "kosmicznej wiedzy" przedstawionej niemal w beletrystyczny sposób. Bardzo podobały mi się złote myśli planet umieszczone na początku każdego rozdziału,  które oddają cały jej charakter. Łatwe do zapamiętania i skłaniające do dalszych poszukiwań. 

Ta lektura, to naprawdę był kosmos.

"Nieuporządkowane życie planet"
Paul Murdin
Wydawnictwo MUZA S.A.

Przerażająca wizja



Qualitylandia to wizja z pozoru idealnego kraju na świecie z niedalekiej przyszłości. Za szczęście obywateli odpowiadają algorytmy. Taki algorytm dopasuje Ci idealnego partnera, a jeśli się pomyli (co oczywiście nie może mieć miejsca, gdyż z założenia są nieomylne), zawsze możesz poprosić o wybranie drugiego. Nie musisz robić zakupów, system sam wie, co jest albo będzie Ci potrzebne i dostarczy dronem pod same drzwi. Czy tak wygląda życie idealne? 

Głównym bohaterem jest Piotr Bezrobotny, który zajmuje się utylizacją uszkodzonych maszyn.  Poznajemy go w trakcie trwania kampanii prezydenckiej. Po raz pierwszy w historii jednym z kandydatów jest maszyna. Któregoś dnia nasz bohater otrzymuje przesyłkę z niechcianym produktem. Czy podejmie ryzyko, żeby wykazać że algorytm wcale nie jest nieomylny?

Niestety, ale ta książka w żaden sposób mnie nie zaskoczyła. Wykreowana wizja przyszłości, jest jak dla mnie zbyt przewidywalna. Owszem budzi przerażanie, ale nie wbija w fotel. Nie prowokuje do większych refleksji. Bohaterowie są dość przewidywalni i zero jedynkowi. O zgrozo, największą sympatię wzbudziły u mnie uratowane przez Piotra maszyny. 

Niewątpliwym plusem książki, jest jej język. Wystylizowany na lekko siermiężny kojarzący mi się propagandą komunistycznego sukcesu. 

Ta historia miała naprawdę spory potencjał, ale autor w pełni go nie wykorzystał.

"Qualitylandia"
Marc-Uwe Kling
Wydawnictwo NieZwykłe

piątek, 19 czerwca 2020

W Paryżu było piękniej



Po ogromnym zachwycie nad "Paryżem" autora, postanowiłam sobie, że przeczytam wszystkie jego państwa i miasta. Mój kolejny wybór padł na "Nowy Jork".  Jakie były moje wrażenia?

No cóż, jednym słowem -rozczarowujące. To była zupełnie inna bajka niż "Paryż". Przez długi czas zastanawiałam się, czy wpływu na to nie miał zupełnie inny styl życia i kultura Francuzów. W "Nowym Jorku" tak samo jak w poprzednim mieście przez całą historię przeplatają się losy różnych rodzin. Pomimo tego, że Paryż ma zdecydowanie dłuższą historię, wszystko tam było "pełne", zazębiające się. Natomiast historia Nowego Jorku sprawia wrażenie co chwilę urywanej, autor skacze niemal przez wieki, za bardzo skupiając się na niektórych historycznych momentach, niektóre natomiast całkowicie pomijając, jakby w ogóle nie miały miejsca. Bohaterowie są jacyś tacy mało wyraziści, poprawni politycznie do bólu. 

Autor niewątpliwie włożył ogrom pracy w napisanie książki, zabrakło jednak takiego małego błysku, żeby z ciekawością pochłaniać tą opasłą historię.

Uznam "Nowy Jork" za wypadek przy pracy i z ciekawością sięgnę jeszcze po jakieś miasto. 

"Nowy Jork"
Edward Rutherfurd
Wydawnictwo Czarna Owca



czwartek, 11 czerwca 2020

Nieco postrzelona dziewczyna o wielkim sercu



Każdy z nas, a szczególnie mając naście lat, czy będąc przed trzydziestką, popełnia różne gafy, które w tym wieku urastają do rangi życiowych tragedii. Oczywiście są tak wielkie, że po paru dniach całkowicie się o nich nie pamięta. Ten kto się do tego nie przyznaje albo nigdy nie czuł się młody albo no cóż, urodził się z połkniętym kijem. 

Taka właśnie jest Georgia, główna bohaterka powieści Olivii Beirne. Nieco postrzelona, żyjąca z dnia na dzień dwudziestoparolatka. Pracuje jako rysowniczka, ale jej głównym zajęciem jest organizacja wesela szefowej. Dodam tylko, że znalezienie śpiewających niedźwiedzi nie jest tym najtrudniejszym zadaniem. Kiedy pewnego dnia jej pewna siebie i odważna siostra prosi ją o dokończenie listy rzeczy do zrobienia przed trzydziestką, Georgia nie może odmówić jej pomocy. Nie jest to jednak standardowa lista, a Georgia ma szczególną motywację, żeby ją dokończyć.

To nie jest typowa komedia romantyczna, w których jak to bywa głównym motywem jest znalezienie tego idealnego faceta. To przede wszystkim opowieść o rodzinnym cieple i ogromnej sile sióstr. Georgia jest naprawdę zabawna w naturalny sposób. Przyparta do muru, zamienia się w ambitną i przebojową dziewczynę,choć oczywiście zdarzają się jej małe wpadki.  Ma wspaniałą rodzinę, na którą zawsze może liczyć i kręci się koło niej przystojny mężczyzna. Wszystko napisane w lekkim stylu, ale jednocześnie autorka nie boi się poruszać trudnych tematów. 

Z chęcią obejrzałabym film na podstawie tej książki.

Jeśli szukacie idealnej pozycji na  letnie wieczory to znajdziecie ją tutaj.

"Lista, która zmieniła moje życie"
Olivia Beirne 
Wydawnictwo Albatros


środa, 10 czerwca 2020

Emocjonalny pożar



Już dawno nie spotkałam tak irytującej głównej bohaterki, a mimo tego nie przekreśliłam  książki.

Cassie jako jedna z nielicznych kobiet pracuje w straży pożarnej w Austin. Pomaganie ludziom ma we krwi i jest jednym z najlepszych strażaków.
Kiedy miała szesnaście lat, z dnia na dzień porzuciła ją matka przeprowadzając się na drugi koniec kraju. Pewnego dnia dzwoni niespodziewanie do Cassie i prosi ją o pomoc. Cassie postanawia przeprowadzić się do matki i zaczyna pracę w nowej remizie. Nie jest jej łatwo, bo tutejsi strażacy nie są zbyt optymistycznie nastawieni do pracy kobiet w straży pożarnej. Dokładnie tego samego dnia, co Cassie pracę zaczyna Owen. 

Przed Cassie stają nowe wyzwania. Nie tylko musi przekonać do siebie nowych kolegów, ale także na nowo nauczyć się żyć z matką, z którą przez kilka lat miała bardzo słaby kontakt. Porzucenie przez matkę nie jest jednak  jedyną traumą z nastoletniego życia, z którą musi się zmierzyć.

Główną bohaterkę można by nazwać "panią idealną". Na każdym polu swojej zawodowej drogi jest po prostu najlepsza. Podciąga się na drążku lepiej niż wszyscy pozostali strażacy razem wzięci, parkour to dla niej bułka z masłem, a w rzutach osobistych zapewne pokonałaby samego Jordana. I jeszcze to jej przeświadczenie, że ze wszystkim poradzi sobie najlepiej. Autorka zrobiła z niej cyborga. To przerysowanie umiejętności tak gryzie, że czasami ma się po prostu dość Cassie. Zapewne autorka tworząc taką postać, chciała pokazać, że kobiety są tak dobre albo nawet lepsze przy wykonywaniu niebezpiecznego zawodu jak mężczyźni. W mojej ocenie ta perfekcja odnosi jednak odwrotny skutek. 

Szczerze mówiąc, przez jedną trzecią książki przeraźliwie się wynudziłam. Po przekroczeniu 400 strony, akcja nagle wystrzela niczym woda z węża strażackiego. Te emocje, które funduje nam autorka, są naprawdę warte wcześniejszej nudy. Ostatnie 100 stron przeczytałam jednym tchem. Gdyby cała książka taka była, przyznałabym jej najwyższą ocenę.

"To, co bliskie sercu"
Katherine Center
Wydawnictwo MUZA S.A.

czwartek, 4 czerwca 2020

Thriller inny niż wszystkie



Jeżeli masz już dość thrillerów opartych wyłącznie na motywach nieszczęśliwego małżeństwa, w którym każdy z małżonków knuje przeciwko sobie, to pozycja dla Ciebie.

Dwie kobiety. Dwie silne osobowości. Są gotowe na wiele, byle tylko zmienić swoje życie.
Claire Cook żona bogatego polityka pochodzącego z rodziny z tradycjami. Na pozór szczęśliwe małżeństwo, a w rzeczywistości związek z psychopatą. Kontrolowana 24 godziny na dobę przez pracowników męża, Claire ma dość. Postanawia raz na zawsze zniknąć. 
Eva, kobieta która również zamierza uciec od dotychczas prowadzonego stylu życia. Jej motywacja wynika jednak zupełnie z innych przyczyn.

Podczas przypadkowego spotkania na lotnisku, kobiety spontanicznie zamieniają się biletami i tożsamościami. Tuż po przylocie Claire dowiaduje się, że samolot którym miała lecieć, rozbił się nad oceanem. Postanawia, że przejęcie tożsamości Evy pozwoli jej skutecznie ukryć się przed wpływowym mężem.  Nie spodziewa się jednak, że Eva ją okłamała.

Autorka zdecydowała się na niezwykły i trudny zabieg. Akcja książki prowadzona jest dwutorowo, ale nie jest to typowa narracja, do której przyzwyczaili nas ostatnio autorzy thrillerów. Czym bardziej bowiem poznajemy aktualne losy Claire, tym bardziej wgłębiamy się w przeszłość Evy. 
Obie bohaterki są świetnie wykreowane. To nie są  "ofiary losu", tylko inteligentne i zdeterminowane kobiety, które kiedyś popełniły błąd. Zrobią naprawdę wiele, żeby odzyskać wolność i godność. To także bardzo cenny wątek dotyczący przemocy domowej, która ma miejsce w tzw. domach idealnych.

Akcja książki ani przez chwilę nie zwalnia i nie pozwala odłożyć książki na półkę. Kiedy myślisz, że nic gorszego nie może się już wydarzyć....Zresztą przekonajcie się sami. 

"Ostatni lot"
Julie Clark
Wydawnictwo MUZA S.A.

środa, 3 czerwca 2020

Uważaj komu ufasz



Już dawno nie towarzyszyło mi to uczucie, kiedy kończąc książkę w formie elektronicznej zastanawiałam się, czy to było tak dobre, czy tak krótkie, że tak szybko ją przeczytałam. Zerkam na informację - 320 stron - średni czas czytania ponad 5 godzin. Ja przeczytałam  łącznie w 2 godziny. Tak, to było świetne.

Nicole - właścicielka  dobrze prosperującej firmy, kochający mąż, a w dodatku rodzi przepiękną córeczkę. Życie idealne. Czy na pewno? Jest tylko kilka osób, które znają jej największą tajemnicę. Jedno zdarzenie, które miało wpływ na jej całe życie. 
Morgan - wdowa  próbująca odnaleźć się po samobójstwie męża, który okazał się oszustem finansowym. Czy jest coś co łączy te kobiety? 
Obie spotykają się na peronie metra. Nicole przekazuje Morgan swoją córeczkę, a po chwili skacze tuż pod nadjeżdżający pociąg. Co skłoniło ją do tak dramatycznego kroku? I dlaczego oddała swoje dziecko obcej kobiecie?

W mojej ocenie samo odkrycie tajemnicy ma w tej książce drugorzędne znaczenie - uważny czytelnik odkryje, kto za tym wszystkim stoi. Tak naprawdę to opowieść o niszczącej sile manipulacji, a także żądzy pieniądza, która nie waha się przed niczym. Największe niebezpieczeństwa czyhają w głowie, wystarczy zaufać niewłaściwej osobie. 

Zdecydowanie polecam miłośnikom thrillerów, a jeśli chcecie poznać inne opinie na temat tej książki zapraszam na : https://znak.wydawnictwoznak.pl/kobieta-na-krawedzi .

"Kobieta na krawędzi"
Samantha M. Bailey
Wydawnictwo Znak
Premiera: 17 czerwca 2020 r.