piątek, 26 grudnia 2025

Najgorsza książka dla dzieci

 


Jeżeli kiedykolwiek będziecie chcieli zniechęcić dzieci do czytania, polećcie im tą książkę.

Z przykrością muszę stwierdzić, że to najgorsza książka dla dzieci, którą czytałam z córkami. Dziewczynka przebierająca się w detektywa mężczyznę i nierozpoznana przez wszystkich jest dość absurdalnym pomysłem, który totalnie się tu nie sprawdził.  Do tego nudni i mdli bohaterowie. Najgorszy jest jednak język, jakim napisana jest  ta książka. Jest po prostu koszmarny! Dość dużo wtrąceń w obcych językach ( i to jeszcze m.in. pomieszanie francuskiego z niemieckim) jest zupełnie niezrozumiałe zarówno dla dzieci, jak i dorosłych. W dodatku ogromne natężenie dziwnych trudnych słów, których często sama jako dorosła oczytana osoba nie rozumiałam.

Sama historia też bardzo średnia i nieciekawa. Gdyby nie to, że czytałyśmy książkę w ramach booktouru, porzuciłybyśmy lekturę po paru pierwszych rozdziałach. 

"Śmierć w latarni morskiej"
Alasdair Beckett - King
Wydawnictwo Kropka

Trzyma poziom

 


Rzadko zdarza mi się sytuacja, że obie części cyklu są tak samo dobre. 

To miał być ostatni skok Drelicha. Wszystko jak zwykle perfekcyjnie zaplanowane. Jak to jednak z ostatnimi skokami bywa...W tym samym czasie Zosia Drelich przebywa na wakacjach u dziadka. Nikt nie zdaje sobie sprawy, że zajęcia na które uczęszcza córka Drelicha organizowane są przez sektę.

To była fantastyczna czytelnicza przygoda. Akcja niczym z najlepszej sensacji, a to wszystko z bardzo rozbudowanym wątkiem rodzinnym. Uwielbiam rodzinę Drelicha! To co wyróżnia tę serię, to poruszane przez autora problemy współczesnego świata. W pierwszej części była to kradzież tożsamości, teraz sekta. Autor świetnie pokazuje mechanizmy werbowania i zasady, jakimi rządzą się takie społeczności.

Nie mogę się już doczekać trzeciej części. 

"Drelich. Nim braknie tchu"
Jakub Ćwiek
Wydawnictwo PulpBooks

sobota, 20 grudnia 2025



Z Jakubem Ćwiekiem, mam dość dziwny "układ". Od paru lat śledzę jego media społecznościowe, czytam obserwacje i opinie, z którymi bardzo często się zgadzam. Z drugiej strony jego książki cierpliwie czekają na swoją kolej na mojej czytelniczej półce, a że kolejka jest dość długa...Z przyjemnością zgłosiłam się więc, do booktourowej akcji Wydawnictwa, bo wtedy nie ma zmiłuj, kolejki nie obowiązują i trzeba od razu zacząć książkę. 

Marek Drelich to zawodowy złodziej. Jest wyśmienity w swoim fachu, a jego akcje dopracowane są do perfekcji. Z drugiej strony to były mąż i ojciec dwójki dzieci, który pomimo rozstania z żoną nadal dba o dobro rodziny. Niespodziewanie Drelich zostaje powiązany z żoną gangstera z Gdańska.

W moim czytelniczym życiu jeszcze nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja. Choćbym nie wiem, jak bardzo się starała Drelich ma dla mnie twarz autora i chyba nic już tego nie zmieni. Nawet serial. Zawsze też uważałam, że sensacje to nie dla mnie. Niespełnione marzenia autorów do pobiegania z pukawką. 

Ta historia jednak wszystko zmienia. Pomimo tego, że Drelich z pewnością dzięki swojej perfekcji i zdolności do planowania jednym pstryknięciem załatwiłby Strażnika Teksasu i Bonda w jednym, bawiłam się świetnie. Drelich to taki bohater, którego po prostu nie da się nie lubić. Jest bystry i ma w sobie to coś. To co mnie jednak najbardziej urzekło to to, w jakim książce jest ojcem i mężem ( byłym). To z założenia sensacja, ale z jakże rodzinnym ciepłem.

To co m i się również podobało, to takie odczucie, że autor świetnie się bawił pisząc tę historię. Oczywiście ten Strażnik i Bond to moja szydera, bo czuć że wszystkie akcje poprzedzone są porządnym researchem. 

"Drelich. Prosto w splot"
Jakub Ćwiek
Wydawnictwo PulpBooks

 

Magia wspomnień

 


Ta książka ma dla mnie wyjątkowe znaczenie i pomimo dość brutalnych wydarzeń budzi we mnie ciepło. Ta historia dzięki temu, że jest napisana warszawską gwarą jest dla mnie dziecięcym wspomnieniem moich Babć. ( choć ja nigdy nie mieszkałam w Warszawie). Nikt nie potrafił tak klawo obsztorcować jak Babcia Alinka (nie zapomnę tego błysku w jej oku, kiedy mi opowiadała "Ale ją obsztorcowałam"). Zresztą Mańka to zaledwie druga "osoba" po Babci, od  której usłyszałam to słowo. Z nikim z kolei tak dobrze nie chodziło się na rajzy jak z Babcią Daną. A w tym wszystkim Warszawa i wakacje u cioci Czesi na Pradze na Ząbkowskiej. Do tej pory podczas pobytu w stolicy ciągnie mnie na tamtą stronę Wisły.

Ale dość już tych wspomnień. Akcja "Ulice ciem" dzieje się w dwóch ramach czasowych w Warszawie: tuż przed wybuchem II Wojny Światowej i w czasach współczesnych. Oba te czasy łączy tajemniczy księgarz. Jaka jest jego rola w tym wszystkim?

Sama autorka wspomina, że tej historii nie da zakwalifikować się w ramy jednego gatunku i ja się z nią zgadzam. Uwielbiam takie międzygatunkowe połączenia. Mamy tu trochę kryminału, trochę obyczajówki, a to wszystko spowija magia i miłość do książek. 

Jak się pewnie można domyśleć dla mnie ogromnym  plusem jest stylizowana gwara warszawska. Ogólnie uważam, że starsza część wypada dużo lepiej niż współczesna, choć ta nowsza też ma w sobie coś interesującego. Sama intryga kryminalna jest dość dobrze prowadzona, a zakończenie mnie zaskoczyło. W planach mam już drugą część.

"Ulice ciem"
Katarzyna Puzyńska
Wydawnictwo Prószyński i S-ka

niedziela, 30 listopada 2025

Oj

 



Po pierwszej części "Mów mi Kolt" miałam ogromną ochotę na nieco prześmiewczą i mocno przekoloryzowaną kolejną odsłonę przygód naszego dziennikarza Teodora. 

Od pierwszej przygody wiele się zmieniło. Nowa lepsza redakcja, zawód miłosny. Tym razem reporter ma do rozwiązania zagadkę w jednym z najsłynniejszych hoteli w Polsce - sopockim Grand Hotelu. 

Niestety w tym tomie nie wszystko poszło tak jak oczekiwałam. Zagadka kryminalna jest rzeczywiście dużo bardziej dopracowana, ale liczyłam na to, że autor bardziej się rozwinie. To co mnie śmieszyło w pierwszym tomie, tu było wtórne i dość nużące. Zabrakło mi też trochę dynamiki i większych zwrotów akcji. Całość jest po prostu poprawna.

"Sopocka gorączka"
Michał Wagner
Wydawnictwo Dolnośląskie

czwartek, 30 października 2025

Historia Ameryki w zupełnie innym świetle

 


Od zawsze byłam fanką historii, ale nie za bardzo w "tradycyjny" sposób. Wszelkie podręczniki i rozprawy historyczne byłyby dla mnie nudne i sztuczne. Uwielbiam za to przedstawienie historii w niestandardowy sposób. Wspomnienia historyczne, pamiętniki i opisy codziennego życia - tylko takie formy miały dla mnie duszę. Piotr Tarczyński wpadł na jeszcze inny ciekawy pomysł. Przedstawił historię Ameryki biorąc na warsztat teorie spiskowe.

Cała pozycja obejmuje historie Stanów od momentu jej powstania do czasów współczesnych. Z detektywistycznym zacięciem, prowadząc nas przez meandry spisków snuje opowieść o USA. Jest bardzo wprawnym narratorem, wplata dygresje. Nie zgrywa się przy tym na "wielkiego profesora", nie jest sztywno i podręcznikowo. Bardzo odpowiada mi jego poczucie humoru. Oby więcej takich publikacji.




"Oślizgłe macki, wiadome siły. Historia Ameryki w teoriach spiskowych"
Piotr Tarczyński
Wydawnictwo Znak Literanova

środa, 29 października 2025

Gęsty wiejski klimat

 


Czeskie kryminały to dla mnie zupełnie inny czytelniczy świat. W każdym z nich jest pewnego rodzaju prostota. Mam wrażenie jakbym czytała historie sprzed kilkunastu lat jedynie z mgiełką współczesności.

Helašná to niewielka osada położona w Beskidzie Śląsko - Morawskim. Wrześniową nocą można tam usłyszeć śpiew jeleni. Pewnej nocy dochodzi tam do makabrycznej zbrodni, ginie młoda dziewczyna. Czy tę zbrodnię mógł popełnić jeden z nielicznych mieszkańców wioski? Do rozwiązania tej sprawy zostają wyznaczeni policjanci z Ostrawy.

Bardzo podobał mi się duszny klimat tej książki i akcja prowadzona w naprawdę małej wiosce. Niby wszyscy się tu znają, ale każdy mieszkaniec skrywa swoje tajemnice. Autor wprowadza bardzo różne osobowości m.in. koziego pasterza, Roma o anielskim głosie, znanego piłkarza.
To co był dość nietypowe jak na kryminał, to bardzo dużo wątków związanych z życiem prywatnym śledczych. Miało to swoje plusy i minusy. Tak duża ilość policjantów i ich podobne czeskie imiona i nazwiska wprowadzało lekki chaos. Były momenty, kiedy oni po prostu mi się mylili. Z drugiej strony te wątki wprowadzały urozmaicenie i "pchały" historię naprzód. 

"Usłyszeć śpiew jeleni"
František Šmehlík
Wydawnictwo Afera