środa, 28 kwietnia 2021

"Som takie marzenia, co się nie ziszczom...

 

na tym świecie, w każdym razie nie wtenczas, kiedy tego chcemy, i serce musi je chować jako wspomnienie, jako obietnice, co spełni się na tamtym świecie"

Och, jak ja długo myślałam, ja zatytułować wpis od tej książce. Doszłam do wniosku, że cytat z niej, będzie  najbardziej trafny. Długo też ją czytałam ( z trzyletnią przerwą) i gdyby nie to, że wybrałam ją sobie w ramach miesięcznego wyzwania, z przekleństwami na ustach, porzuciłabym ją na zawsze.

Ta książka to jeden wielki obraz błędów ortograficznych, językowych i stylistycznych. Dla osoby takiej jak ja, która ogromną rolę przywiązuje do ortografii, to istna profanacja. Czyta się początkowo bardzo ciężko, "z wiecznym piaskiem w oczach, który aż chrzęści od błędów", ale warto jest złamać swoje przekonania, przebrnąć przez paręnaście stron, by ze zdumieniem odkryć, że mózg czytelnika dostosował się do tego językowego bezeceństwa. 

To historia opowiedziana słowami naszej drogiej Cybulki, czyli chyba dwunastoletniego (bo sam nie zna swego wieku) czarnoskórego chłopca porwanego przez znanego abolicjonistę Johna Browna - Starca. Wzięty przez niego za dziewczynkę, przez całą historię pozostaje już Cybulką.

Wstyd się przyznać, ale nie znałam wcześniej historii Johna Browna. To jeden z pierwszych, wielkich orędowników zlikwidowania niewolnictwa w Stanach Zjednoczonych. Jego działania były jedną z przyczyn wybuchu wojny secesyjnej.

Gdy nasz mózg zostanie "już totalnie wyprany" z wyłapywania błędów ortograficznych, tworzy się fantastyczna historia. Wszystko jest podane z łobuzerską nutą, ogromnym poczuciem humoru, lekką nostalgią i z przemyceniem uniwersalnych życiowych prawd. Z przyjemnością śledziłam losy Cybulki, oby więcej tak charakternych bohaterów!



"Ptak dobrego Boga"
James McBride
Wydawnictwo Czarne

sobota, 24 kwietnia 2021

Różne oblicza Japonii

 



Nie jestem specjalistką od japońskiej kultury. Swoje wyobrażenie o tym kraju, a w szczególności o jej mieszkańcach buduję na podstawie przeczytanych książek. Z pewnością jest to kraj, który nie przestaje mnie zaskakiwać. Z jednej strony czytając japońskich autorów mam wrażenie, że czytam o jakieś magicznej, mitycznej krainie, z drugiej strony spotykam się z opisami  ogromnego okrucieństwa jej obywateli. Dążeniem do takiej perfekcji - zgodności z tradycją, która potrafi odwrócić się od drugiego człowieka, a nawet bez wahania zabić. 

Japonia, rok 1957. Siedemnastoletnia Naoko Nakamura popełnia niewyobrażalny i nieakceptowalny dla rodziny błąd - zakochuje się w młodym amerykańskim marynarzu. I to w chwili, gdy ma już wybranego przez ojca męża. To małżeństwo byłoby idealnym połączeniem rodzinnych interesów. Jedynym sprzymierzeńcem Naoko jest jej matka, która daje jej możliwość wyboru. Nie przekreśla jej. Naoko podejmuje samodzielną decyzję. Nie zdaje sobie sprawy, jak ten wybór szybko wpłynie na jej całe życie i z jakimi konsekwencjami będzie musiała się liczyć.

Stany Zjednoczone, czasy współczesne. Dziennikarka Tori Kovac, tuż po śmierci swojego kochanego ojca  natrafia na tajemniczy list z japońską pieczątką. Postanawia odkryć historię tego listu.

Książka wciągnęła mnie od samego początku. Z jednej strony niezwykle ciepła, a drugiej strony ukazująca dramat japońskich kobiet. Szczerze mówiąc nie zdawałam sobie sprawy, że Japończycy w tamtych czasach byli aż tak negatywnie nastawieni do cudzoziemców. Ponadto historia jednego miejsca, które autorka stworzyła  na podstawie  historii miejsca, które istniało naprawdę (nie mogę zdradzić co to za miejsce, bo zdradzę pół książki), do dziś wywołuje u mnie ogromny smutek i przerażenie.

Autorka w niezwykły sposób rysuje portret japońskich kobiet. Jej historia przepełniona jest ich losami, pogonią za własnymi marzeniami, siłą walki. Kibicowałam im przez wszystkie karty książki.

"Kobieta w białym kimonie"
Ana Johns
Wydawnictwo Kobiece


piątek, 23 kwietnia 2021

Poprawny kryminał

 


Z Marcinem Dudzińskim mam pewien problem. Jego książki, są w porządku, ale zawsze brakuje mi jakieś takiej iskierki. Często nadaje autorom swoje czytelnicze pseudonimy i autor stety/niestety zyskał miano "inteligentny, ale nudny".

To już zakończenie trylogii Profanum. Komendant Jerzy Walter zniknął bez śladu, jego brat biskup Stanisław Walter - oczyszczony z zarzutów molestowania wraca na swoje włości. Tylko czy na pewno jest tym samym człowiekiem, czy nadal pociąga za wszystkie sznurki? Na pewno trzeba przyznać autorowi, że doprowadza wszystkie wątki do końca. Wszystko jest jednak zbyt perfekcyjnie dopracowane - niczym skreślenie kolejnych punktów wątków z zegarmistrzowską precyzją. Przez co całość wypada z lekka nudno. 

Na pewno ogromnym plusem jest zakończenie, natomiast największym minusem właśnie ta drobiazgowość autora. Ta książka jest idealna dla osób, które czytają od razu całą trylogię. Ja drugą część "Z moich kości" przeczytałam prawie rok temu, a "Za nami wszystkimi" zawiera bardzo dużo szczegółowych odwołań z poprzedniej części. Przez to wszystko na samym początku, zamiast skupić się na treści, próbowałam sobie przypomnieć wiele poprzednich historii.



"Z moich kości"
Marcin Dudziński
Wydawnictwo Czarna Owca

sobota, 10 kwietnia 2021

Ciekawa, ale z pewnością jednorazowa czytelnicza przygoda

 


Pierwszy raz miałam okazję przeczytać od razu wszystkie części trylogii. Co z pewnością wpłynęło również na oceny poszczególnych części.

O autorze jest już głośno od jakiegoś czasu, dlatego gdy nadarzyła się możliwość przeczytania od razu całej Trylogii hejterskiej w ramach organizowanego booktouru, od razu się zgłosiłam.

W pierwszej części "Nie odpisuj" poznajemy bohaterów, którzy towarzyszą już nam przez całą serię. Martynę, która po dwukrotnym poronieniu zaczęła prowadzić profil na Instagramie, na którym publikuje anonimowe zwierzenia obcych ludzi i małżeństwo Agatę i Michała. Agata to kobieta sukcesu, z pozoru pani idealna. W domu, przy zasłoniętych oknach zmienia się diametralnie. Znęca się fizycznie i psychicznie nad swoim mężem. Choć znęca się to zbyt łagodne słowo. Ona dosłownie nim pomiata.

Szczerze mówiąc liczyłam, że ta część, a także cała seria, w większym stopniu oprze się na hejtowaniu w sieci. Tymczasem główni bohaterowie po prostu dużo korzystają z Internetu. Dodatkowo chleją (pisząc w tonie całej serii) i się rżną. Tak, tak taki jest właśnie poziom tej książki.  Dodatkowo , wszystko podlane niezwykle brutalną przemocą. O ile mogłam przeboleć to , jako jednorazową przygodę, to w kolejnych tomach jest jeszcze gorzej. Co prawda autor stara się poruszyć ważne tematy przemocy kobiet wobec mężczyzn i wykorzystaniu seksualnym dzieci, ale czyni to w tak niesmaczny sposób, że wszystko schodzi na dalszy plan. 

Niestety z bólem muszę przyznać, że cała historia wciąga i czyta się ją naprawdę ekspresowo. Gdyby to wszystko skończyło się na jednym tomie, moja ocena na pewno byłaby wyższa.

Drugi tom "Nie patrz", przeczytałam zaledwie parę dni temu, a już praktycznie nie pamiętam o czym był. Zapamiętałam jedynie jeszcze więcej przemocy, alkoholu i narkotyków.

Trzeci tom "Nie krzycz", to było danie ostatniej szansy autorowi. Naprawdę miałam nadzieję, że choć trochę się rozwinął. Oj tak, rozwinął się i to ostro. Ta część pod względem opisu przemocy, gwałtów i nienawiści bije na głowę dwie poprzednie. Mam wrażenie, że autor ma wręcz perwersyjną przyjemność w upodlaniu swoich bohaterów. Próbuje również wytłumaczyć czytelnikom zachowanie Agaty. Jest to dość ciekawy wątek. W mojej jednak ocenie żadne krzywdy nie usprawiedliwiają takiego zachowania. W tej części po raz pierwszy spotykamy się ze zjawiskiem hejtowania ludzi w Internecie. To był naprawdę ciekawy wątek, ale potraktowany dość marginalnie. Odnoszę wrażenie, że wciśnięty na siłę.

Dodatkowo całość kończy się dość kiczowato i z lekka sentymentalnie. 

Wobraźcie sobie, że w całej trylogii nie ma żadnego pozytywnego bohatera. Z każdej kartki wylewa  się nienawiść bohaterów do innych ludzi. Niezwykle istotne jest poruszanie na łamach książek trudnych tematów przemocy fizycznej i psychicznej, wykorzystania seksualnego małoletnich, pedofilii. W mojej ocenie jednak można to naprawdę dużo lepiej zrobić. Skupianie się na  opisywaniu coraz bardziej wymyślnych "tortur", nastawienie się na zszokowaniu tym czytelnika, nie przysłużą się rozwiązaniu tych problemów. Czasami niedopowiedzenia mają dużą większą moc...



"Nie odpisuj"
"Nie patrz"
"Nie krzycz"
Marcel Moss
Wydawnictwo Filia

sobota, 3 kwietnia 2021

Sielsko zbyt anielsko

 


Ostatnimi czasy coraz częściej sięgam po powieści obyczajowe. W szczególności upodobałam sobie taki małomiasteczkowy klimat.

Powieść Agnieszki Krawczyk doskonale wpisuje się w ten nurt. W wieku trzech lat Agata Niemirska zostaje porzucona przez matkę. Wychowuje ją ojciec wraz z nową żoną. Dorosła już Agata niespodziewanie dostaje informację o śmierci matki. Postanawia ruszyć do maleńkiego miasteczka w górach, gdzie ostatnio mieszkała jej matka. Towarzyszy jej przyrodnia siostra Daniela. Po przybyciu do miasteczka okazuje się, że Agata ma jeszcze jedną siostrę- uczennicę podstawówki Tosię. 

Ta książka to taka typowa historia małego miasteczka. Miasteczka, które ma swoje małe tajemnice, uroczych i miłych mieszkańców oraz paru nie do końca lubianych. Istna sielanka, nic dziwnego że "siostry Niemirskie" postanawiają zostać choć na chwilę. 

Wszystko jest jednak trochę zbyt słodkie i naiwne. Nawet jak na powieść obyczajową. Czasami wręcz autorka traktuje bardzo trudne życiowe decyzje, jakby były zwykłym wyjściem do sklepu. Kiedy Agata dowiaduje się o przyrodniej siostrze, ot tak po prostu podejmuje decyzje, że się nią zajmie. Nie ma przy tym żadnych rozterek, typowych przemysleń - jak sobie poradzi itp. Rozumiem szlachetność, ale trochę to wszystko jest spłycone. Tyczy się to niestety całej historii - żadnego głębszego rysu psychologicznego.

Rozczarowujące jest również to, że książka jest bardzo krótka. Z ciekawością sięgnę jeszcze po kolejną część historii, choć uważam, że część kolejnych losów mogłoby się znaleźć jeszcze w pierwszym tomie.



"Siostry"
Agnieszka Krawczyk
Wydawnictwo Filia


piątek, 2 kwietnia 2021

Poradnik w stylu dobrego magazynu dla kobiet

 


Myślę, że należę do tych szczęściar, które nie mają zbyt dużego problemu ze swoim wewnętrznym krytykiem. Z ciekawością sięgnęłam jednak po poradnik, głównie ze względu na wywiady z kobietami z pierwszych stron gazet, żeby przekonać się - w jaki sposób   one radzą sobie z wewnętrznym krytykiem.

Niestety sama treść poradnika rozczarowała mnie. Poza kilkoma ciekawymi ćwiczenia, to taka troszkę ciekawsza kobieca psychologiczna gazetka. Wskazywane rady brzmią dość naiwnie, czytając czułam się trochę jakbym była na "coachowym" praniu mózgu. Nie przemawia do mnie taki styl. 

Gdyby nie wywiady z Katarzyną Cichopek, Darią Ładocha, Odetą Moro, Honorotą Skarbek, Dorotą Wellman i Zofią Zborowską - Wroną (które stanowią w mojej ocenie 80% całej książki), ilość stron samego poradnika możnaby porównać do większej ulotki. Szkoda, bo myślałam, że wywiady będą dodatkiem, a nie "wypełniaczem" treści. Do samych wywiadów mam również zarzuty. Mam nieodparte wrażenie, że autorki sugerowały swoim rozmówczyniom odpowiedzi. A szkoda, bo wszystko wyszło trochę sztucznie i pompatycznie, a udzielające wywiadu to naprawdę super babki, które mają wiele do powiedzenia - ale swoim głosem.



"Jak uciszyć wewnętrznego krytyka i uwierzyć w siebie"
Alina Adamowicz
Joanna Godecka
Wydawnictwo Muza S.A.