Z Jakubem Ćwiekiem, mam dość dziwny "układ". Od paru lat śledzę jego media społecznościowe, czytam obserwacje i opinie, z którymi bardzo często się zgadzam. Z drugiej strony jego książki cierpliwie czekają na swoją kolej na mojej czytelniczej półce, a że kolejka jest dość długa...Z przyjemnością zgłosiłam się więc, do booktourowej akcji Wydawnictwa, bo wtedy nie ma zmiłuj, kolejki nie obowiązują i trzeba od razu zacząć książkę.
Marek Drelich to zawodowy złodziej. Jest wyśmienity w swoim fachu, a jego akcje dopracowane są do perfekcji. Z drugiej strony to były mąż i ojciec dwójki dzieci, który pomimo rozstania z żoną nadal dba o dobro rodziny. Niespodziewanie Drelich zostaje powiązany z żoną gangstera z Gdańska.
W moim czytelniczym życiu jeszcze nigdy nie zdarzyła się taka sytuacja. Choćbym nie wiem, jak bardzo się starała Drelich ma dla mnie twarz autora i chyba nic już tego nie zmieni. Nawet serial. Zawsze też uważałam, że sensacje to nie dla mnie. Niespełnione marzenia autorów do pobiegania z pukawką.
Ta historia jednak wszystko zmienia. Pomimo tego, że Drelich z pewnością dzięki swojej perfekcji i zdolności do planowania jednym pstryknięciem załatwiłby Strażnika Teksasu i Bonda w jednym, bawiłam się świetnie. Drelich to taki bohater, którego po prostu nie da się nie lubić. Jest bystry i ma w sobie to coś. To co mnie jednak najbardziej urzekło to to, w jakim książce jest ojcem i mężem ( byłym). To z założenia sensacja, ale z jakże rodzinnym ciepłem.
To co m i się również podobało, to takie odczucie, że autor świetnie się bawił pisząc tę historię. Oczywiście ten Strażnik i Bond to moja szydera, bo czuć że wszystkie akcje poprzedzone są porządnym researchem.
"Drelich. Prosto w splot"
Jakub Ćwiek
Wydawnictwo PulpBooks

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz