Do dziś pamiętam ekscytację, która towarzyszyła mi przy czytaniu pierwszej książki autora "Kot w Tokio". Z wielkimi oczekiwaniami sięgnęłam więc po "Cztery.....".
W życiu Flo nie dzieje się najlepiej. Praca ją nuży, partnerka zamierza opuścić Japonię. I właśnie w tym momencie życia, Flo znajduje w metrze porzucony egzemplarz nieznanej jej książki "Dźwięk wody".
Ta książka to klasyczny przykład książki w książce. Spodobała mi się ona od pierwszych stron, ale ciągle mając w pamięci "Kota w Tokio", czegoś mi w niej brakowało. Dużo czasu mi zajęło, żeby zrozumieć, że tutaj chodzi o coś zupełnie innego. Ta historia jest głębsza, choć momentami wkurzająca i nużąca, ale ostatecznie ten cały wachlarz emocji tworzy niesamowity klimat.
Bardzo lubię literaturę azjatycką, ale dopiero ta książka dała mi do myślenia, jak w odmiennym świecie żyję. W tej historii mamy do czynienia z paroma uniwersalnymi prawdami, ale jednocześnie bardzo czuć inność kultury japońskiej - w szczególności kultu do osoby starszej. Przez długi czas nie byłam wręcz w stanie polubić jednej z głównych bohaterek za jej właśnie poczucie "ważności" z tytułu starszego wieku.
Ta pozycja to jedna z tych książek, która daje dużo do myślenia. Nie sposób o niej zapomnieć, po przewróceniu ostatniej kartki.
"Cztery pory roku w Japonii"
Nick Bradley
Wydawnictwo Znak

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz