Wiosna, a pogoda niestety dziś zdecydowanie jesienna. Idealny czas na moją opinię.
Lena pewnego dnia postanawia praktycznie rzucić wszystko i polecieć do Kanady do swojej ciotki. Za tą ucieczką kryje się pewna tajemnica. Czy w Kanadzie odnajdzie spokój i jaki wpływ będzie miał na to kanadyjski celebryta?
Dawno nie czytałam tak nierównej książki. Początek był niczym słodki kanadyjski deser - pierwszy gryz w miarę ok, a później tak nudno i mdło. Rzadko to robię, ale w przypadku tej książki stwierdziłam że jeżeli po 150 stronach nic się nie zmieni, to rezygnuję. Całe szczęście, że dałam jednak tej książce szansę. Finalnie była to dość dobra obyczajówka, od której biło ciepło i całkiem miło się ją czytało.
Cała historia nie pozbawiona jest jednak wad. Sama przyczyna nagłego wyjazdu, była bardzo mocno naciągana i naiwna. Sam powód poruszał ważne kwestie, ale jego słabe dopracowanie, spowodowało że był raczej karykaturą ważnych problemów i stawiał inteligencję bohaterki w dość słabym świetle.
"Jesień w kolorze syropu klonowego"
Anna Chaber
Wydawnictwo Czwarta Strona

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz