Ta książka to jednocześnie powrót do młodzieńczych lat ( choć moje wypadały trochę później) - kiedy to nie było jeszcze popularne komórki i po prostu przychodziło się do znajomych albo dzwoniło domofonem. To pierwsze brzdąknięcia na gitarze i Kurt Cobain. To również podróż w nieznane rewiry, gdyż pochodzę z trochę większego miasta. To także zapach ostatnich dni lata i znak, że zaczyna się dorosłość.
Muszę przyznać, że dawno żadna książka nie wywołała we mnie takiej nostalgii i emocji. To z jednej strony pozornie jedna z wielu historia młodych ludzi, pierwszego buntu, pierwszej miłości, z drugiej ma jakieś takie ziarenko, która rozbudza czytelniczy apetyt. W trakcie czytania ma się wrażenie, że główni bohaterowie to Twoi dobrzy znajomi. Bardzo przejmowałam się ich losem i im kibicowałam. Całość czyta się bardzo przyjemnie, poddając się małomiasteczkowemu klimatowi.
"Miastokoty"
Jacek Taran
Wydawnictwo Wysoki Zamek
Tak bardzo szkoda mi Pawła...

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz