Są tacy autorzy, których twórczość się kocha albo nienawidzi. Lisa Regan i cała jej seria z Josie Quinn, należy do kategorii, w których poszczególne części albo są diabelnie dobre albo żenująco słabe. Jak było w przypadku tej części?
W tej odsłonie, Josie musi się zmierzyć nie tylko z trudną zagadką kryminalną, ale przede wszystkim ze swoim życiem osobistym. Josie i jej partner życiowy Noah jadą do jego matki na uroczysty obiad. Niestety po przyjeździe na miejsce znajdują martwą mamę Noah'a. Okoliczności wskazują, że nie była to śmierć naturalna.
Z przykrością muszę stwierdzić, że to była dotychczas najgorsza część serii. Abstrahując od tego ( co też już kiedyś podkreślałam) niedługo w ramach kary, ludzie będą zmuszeni do przeprowadzki za płotem Josie, gdyż w większości przypadków "samo spojrzenie Josie prowadzi" do ludzkich tragedii, tę część (pomimo że chyba najkrótsza), czytało mi się najdłużej.
Sama akcja była wyjątkowo nudna, w ogóle mnie nie wciągnęła. Być może wynika to z tego, że lubię wyraziste i mocne postaci męskie, a w tej części Noah był całkowicie bezwolny i mdły. Denerwowała mnie jego postawa i miotającej się w tym wszystkim Josie.
"Kości niezgody"
Lisa Regan
Wydawnictwo Dolnośląskie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz