Powieść inspirowana jest prawdziwymi wydarzeniami. W 1947 roku w Cieplicach młody chłopak obrzuca kamieniami pociąg. Nie zdaje sobie sprawy, kto nim jedzie... W grudniu 1991 roku do karkonoskiego schroniska Strzecha Akademicka przyjeżdża Andrzej Czerwiński, który chce rozwikłać zagadkę śmierci swojego ojca. Mężczyzna zostaje znaleziony parę dni później w najtragiczniejszej w historii Polski lawinie. Czasy współczesne - do Strzechy Akademickiej przyjeżdża młody pisarz Tomasz Wilczur, który planuje napisać powieść inspirowaną losami Andrzeja Czerwińskiego.
Jak już wcześniej wspominałam, według mnie to najlepsza książka autora. Wszystko jest tu wyważone, "stare" czasy nie dominują i nie przytłaczają współczesnej historii, co lekko miało miejsce w poprzednich częściach. Cała historia jest dynamiczna i niesamowicie wciąga.
To co mnie jednak najbardziej podobało to respekt autora do gór i docenienie pracy ratowników górskich. Góry to nie tylko ładne krajobrazy i przyjemne wycieczki. Trzeba do nich podchodzić z szacunkiem i Sławek Gortych świetnie to przedstawił.
"Schronisko, które spowijał mrok"
Sławek Gortych
Wydawnictwo Dolnośląskie

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz